Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rak
Uh już next odcinek :-)
______________________________
-Monic! co ty tu robisz!-Bill przytulił mnie serdecznie.
-przyszłam po was-uśmiechnelam sie.
-heh super. Musimy chwile poczekac, chłoopaki zwijaja instrumenty...-wytłumaczył, pociągna mnie za reke i wsiedlismy do busa.
Po nidługiej chwili do samochodu wpakowali sie pokolei: Gustav,Tom i Georg.
-co ty tutaj robisz?-Georg zdębiał.
-jak to co? jestem od dzisiaj waszą nianiką-zażartowałam i przybiłam piątkę z każdym z "przybyłych":P.
-taaa..chciałbym taką nińkę-"rozmarzył się" Gustav.
-no nie?-Bill zwrócił sie do mnie-daj jeść-wyszczerzył sie.
W dobrych humorach dojechaliśmy pod mój dom.
-dobra dzieki za podwózke...-
-he dzieki za miłe towarzystwo-odparl Tom i cmoknąl mnie w policzek.
-zawsze do usług. Narazie-pomachałam Tokio Hotelowcom, i ruszyłam w strone drzwi mojego domu, przy których sie jeszcze odwróciłam i długo machałam znikającemu w oddali busie.
Weszłam do domu, w którym panował...
Haos!
Mama biegała po do mu cała we łzach Paulina próbowała sie dowiedzieć o co chodzi, a tata...właśnie, gdzie jest tata?!
-gdzieś ty była?!-dopadła mnie w drzwiach mama.
-dodzwonić sie nie można do ciebie!-krzyczała mi w twarz.
-a..ale co sie stało-zdezorientowana patrzyłam na wytrąconą z równowagi Pauline.
-ojceic jest w szpitalu..ubieraj sie!-
-co?-zapytałam mało inteligentnie.
Było to jedyne co mi przyszło do głowy.
-ubieraj sie!-mama rzuciła mi pod nogi moją pierwszą lepzą kurtke, bo stwierdziła że wrócimy późno.
-ale...-jeknelam.
nie miałam pojecia co sie konkretnie działo, a mama spanikowała. Nie wiedziałam nawet jak ja uspokoić.
-ide złapać Taxówke-mruknelam i szybko wyszłam przed dom.
*
W Tacówce panowała złowgora cisza.
-tata ma nawrót raka muzgu-powiedziała sucho matka na wstępie, a reszte czasu przesedziałyśmy w ciszy.Czułam dziwne duszenie w płucahc i gule w gardle.
Zawsze tak miałam gdy nie mogłam płakać a chciałam.
Zaraz..kiedy ja ostatnio płakałam?...
Wetschnelam i spojrzałam na zachód słońca za oknem.
Czułam ze moje zycie z pozoru lekkie i łatwe, zacyzna sie komplikować.
A ja w zaden sposóbn nie poltrafiłam tego zmienić...
*
-...jest w..no cóż złym stanie. Jutro będzie miał operacje, może uda sie wyciąc ten nowotwór..-mówił monotonnym głosem z nad swoich okularów, zerkajac na liste badań mojego ojca.
-..prosze sie niemartwic, wszystko bedzie dobrze...-polozyl uspokajajaco reke na matki ramieniu.
Ja nic nei mówiłam tlyko siedziałam w kacie i przygladalam sie temu wszystkiemu.
No bo przecież musi być dobrze.
Prawda?
*
Po krótkiej rozmowie z ojcem, postanowiłyśmy wrócić do domu.
A raczej zmousiłam do tego moja rodzcielke.
Podpuchnieta twarz z płaczu, podkrazone oczy..
-mamo,wszystko bedzie koej..musisz sie przesapc, odpoczac...a jutro przyjdziemy do ojca..-mowilam do neij spokojnym glosem, trzymajac ją za reke.
Spojrzała na mnie ubolewajacym wzrokiem i szepnela..
-nic nie wiesze..-
-czego nei wiem...-scisnelam mocniej jej reke, lecz ona odwrocila twarz i patrzyla na mijajace nas samochody.
Padłam cąłym ciezarem na tylne siedzenie taxówki.
Mamy słowa mocno mi dały do myślenia.
-Monic..-zapomniałam o istnieniu Pauliny.
-hm?-spojrzałam na nią niechętnie.
-bedzie dobrze..zbaczysz..-pogladzila mnie po dloni.
Miły gest. Zrobiło mi sie cieplej koło serca, choć nie dałam tego po sobie poznać.
Czułam do niej dziwna niechęć.
Nie wiem dlaczego.
Zabralam reke , dajac jej tym mocno do zrozumienia cos w stylu ,,odwal sie, nie chce z tobą gadać...".
Chyba zrozumiała, bo nie odzywała sie już całą droge.
*
,,Jak zawsze to samo....Udaje ze mnei tu nie ma...czemu ona zawsze miala do meni jakas odraze?"Paulina zatopiona w swoich myślach patrzyła na swoje kolana.
Nigdy nie zrozumie swojej kuzynki, która naprawde, nic nie wiedziała...
*
W domu już w łóżku (,,mamo zmeczona jestem...ide sie polozyc , jturo pogadamy...") właczyłam komórke.
7 rozmów nieodebranych ( 5 od mamy, 1 od Pauliny, i 1 od Andreasa)
I 5 sms-ów (4 od matki, i jeden od ..)
Nieznanego numeru....
,,fajnym autkiem sie wozisz..."
Zignorowałam go i szybko rzuciłam komórke na stolik obok łóżkla.Chyba kiedyś musze to wyjaśnić?
Ale jeszcze nie teraz...teraz już byłam taka zmeczona ze myslalam tlyko o pujsciu spac.
*
Rano po odświerzającym prysznicu, zeszłam na dół, gdzie zastałam matke z miną która mówiła jasno, ze podjela jakas wazna dla niej decyzje.
Paulina siedziala obok aptrac w ziemie.
-kochanie siaja..mamy przed soba wazna rozmowe, nad ktora dlugo musialam sie zastanawiac-powiedziala z powaga i wskazala mi wolne miejsce naprzeciwko.
Bez zastanowienia klapłam na wolny miejscu.
-mamo..o co chodzi?-spojrzałam na nia niepewnie.
Zaczęłam sie tej romowy bać....
A poważna mina mamy tylko pogarszła sprawe...
_______________________
Hm ....może notka nie zaciekawa..ale musiałam ją dać by rozwinąć pewną sytuacje

)
Pozdrawiam wszystkich.,..
|| ewka ||
U mnie nowa nota. I na springt-nicht też. Zapraszam i czekam na twoją następną. Pisz szybciutko. Pa!
|| brak www || data: 10/06/2007 12:15:10
ip-83-2-87-141.static.xcore.pl || IP: 83.2.87.141
|| Jess ||
Fajnie!! I nocia wcale nie była nudnawa.
Można pisac gorzej np. tak jak ja.
Czytałaś moje ostatnie wypociny(czyt.rozdział2)??
|| brak www || data: 10/06/2007 11:55:18
ACBD290F.ipt.aol.com || IP: 172.189.41.15
|| Nabanna ||
boze... mam nadzieje, ze z twoim ojcem bedzie dobrze...
wpadnij do mnie, bede miala zdjecia z Thorpe Parku :D
pozdro ;*
|| brak www || data: 10/06/2007 11:32:52
cpc1-reig3-0-0-cust212.hers.cable.ntl.com || IP: 86.18.252.213
|| Raisa ||
tylko Ty mi tu nikogo nie uśmiercaj xD u mnie pierwszy odc
|| brak www || data: 10/06/2007 07:45:31
bjp158.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.28.157.158
|| ewka ||
Hej:) Dzięki za miłego komenta i dodanie do fav:P i ja ciebie też dodaję. A opko już czytałam wcześniej:) i jest fajne. Pa!
|| brak www || data: 9/06/2007 22:00:38
ip-83-2-87-141.static.xcore.pl || IP: 83.2.87.141
|| Wioluss xD ||
No Czesc Deklu ^^BoshFajny BLog Tak Wogole ^^ opo Tez Zarabczaste xD Wbijaj do mnie ;] buska :* xD
|| brak www || data: 9/06/2007 21:54:23
can48.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.30.85.48
|| ksiezniczka aniczka ||
Niew nof jana.Szkoda ze ten ojciec ma raka ale to dodaje tego cxzegos twojemu opowiadaniu.Podoba mi sie i czekam na koljejna notke.
pozdro
|| brak www || data: 9/06/2007 19:02:30
host217-44-7-137.range217-44.btcentralplus.com || IP: 217.44.7.137